Test Lenovo ThinkPad SL510
ThinkPad SL510 to laptop z serii, która znalazła się w ofercie Lenovo stosunkowo niedawno. Na początku pojawiły się liczne głosy oburzenia na profanację marki (lustrzaną matrycą, błyszczącą pokrywą w SL500), ale po pewnym czasie chyba przywykliśmy do tych "prawie ThinkPadów". SL510 różni się od starszego SL500 przede wszystkim tym, że posiada ekran o nieszczęsnym formacie 16:9. To nie jedyna różnica, a niektóre poczynione zmiany wyszły temu laptopowi na dobre.
Obudowa
Często można się spotkać z opinią, że w dzisiejszych ThinkPadach zostało niewiele z jakości z czasów IBM. Szczerze mówiąc, nie mogliśmy narzekać na rozwiązania zastosowane w SL510, ThinkPadzie dla ubogich, choć bardzo chcieliśmy. Nastawialiśmy się na zjechanie po całości tego wyrobu thinkpadopodobnego. Tymczasem…
Gdzie ten pokazywany na YouTube’ie plastik giętki jak diabli? Dlaczego dekiel nie chce się uginać? A klawiatura – przecież miała być pływająca? Zgoda – akumulator lekko rusza się w swojej wnęce, ale w mniejszym stopniu niż w niektórych cieszących się uznaniem modelach z serii Latitude Della).
Ten nietypowy wstęp jest obliczony na uspokojenie Czytelnika - ThinkPad SL510 to nie tandeta. Z drugiej strony nie można popaść w drugą skrajność i wychwalać jakość wykonania. Niższy standard tej konstrukcji ujawnia się, kiedy podniesie się SL510 i cały ciężar tego laptopa zostanie przeniesiony na jedną rękę. Skrzypienie jest szczególnie mocne przy trzymaniu notebooka z lewej strony i odgłos ten jest niepokojący, gdyż sugeruje, że coś może tam za moment trachnąć. Kiedy laptop spoczywa na biurku, a użytkownik opiera dłonie na jego pulpicie, by pisać na klawiaturze czy używać pozostałych urządzeń sterujących, również można usłyszeć subtelne chrzęszczenie.
Solidnością wykazuje się pokrywa ekranu. Matowe (!; w SL500 było one połyskliwe, co zakrawało na świętokradztwo w oczach fana ThinkPadów) wieko ugina się tylko minimalnie. Naciskanie na brzegi ramki nie powoduje zaburzeń na poziomie matrycy. Co więcej, pokrywa ekranu wykrzywia się nieznacznie tylko kiedy podnosi się ją do pionu. Jest to pokrywa typu Clamshell, co implikuje szczelne zamknięcie. Na całym obwodzie nie widać szpary, przez którą coś mogłoby się dostać między klawiaturę a matrycę. Zawiasy są niewielkie, ale działają dobrze - ekran trzyma się na nich stabilnie. SL510 nie posiada zatrzasków ryglujących pokrywę i przywiera ona do pulpitu za sprawą magnesu w lewym dolnym rogu ramki. Po obróceniu laptopa nogami do góry, pokrywa odchodzi od powierzchni platformy roboczej na ok. 8 mm (odległość zmierzona przy przedniej krawędzi). Podniesienie klapy ułatwia wgłębienie w prawej części przedniej ścianki laptopa.
Zadowalająco sztywny jest spód SL510. Za niepokojąco delikatne uznaliśmy żeberka z kratki zasłaniającej wylot rozgrzanego powietrza. Napęd optyczny jest zamontowany poprawnie. Ma co prawda lekki luz i rusza się przy naduszaniu, ale jego obudowa nie skrzypi przy chwyceniu notebooka z prawej strony.
Ogólnie SL510 sprawia wrażenie profesjonalnego notebooka. Dla fana marki ThinkPad gładkie tworzywo na pulpicie zalatuje nieco tandetą, ale kiedy już się ono człowiekowi opatrzy, można się przyzwyczaić. Akurat w miejscu podparcia nadgarstków przydaje się mieć możliwość łatwego przesuwania dłoni. Co prawda po kontakcie dotykowym z tym materiałem zostają na nim ślady, ale nie są one tak rażące i nie budzą takiego niesmaku jak plamy na dominujących obecnie w laptopach połyskliwych powierzchniach lakierowanych. Matowe wykończenie elementów będących na widoku podczas korzystania z notebooka oznacza oczywiście brak męczących dla oczu odbić światła.
Nieco odpustowym akcentem są przyciski z pomarańczowymi diodami z lewej oraz same zielone diody na prawo od klawiatury. Ze względu na długość te kontrolki wydają się być nie na miejscu - pasowałyby natomiast do zabawki. Z drobiazgów o mniejszym znaczeniu: przycisk zmniejszania siły głosu wydawał skrzypiący odgłos, kiedy przesuwało się po nim palec.
W ThinkPadzie SL500 korzystanie z portów wejścia/wyjścia było utrudnione za sprawą kształtu obudowy. W SL510 wygląda to podobnie, gdyż i w tym modelu gniazda są z obu stron schowane w dość głębokiej niszy pod grubą półką stanowiącą boczną krawędź pulpitu roboczego. By podłączyć urządzenie zewnętrzne, należy się bardziej niż przypadku notebooka o płaskich ściankach bocznych schylić lub bardziej unieść bok laptopa, żeby zorientować się, gdzie trzeba trafić z wtykiem. Jako taką orientację dają symboliczne oznaczenia na pulpicie roboczym, ale na przykład wyjście D-SUB nie jest oznaczone.
Osprzęt
Tradycyjnie klawiatura w ThinkPadzie jest synonimem dobrej klasy. Ta zastosowana w modelu SL510 nieco się co prawda ugina, ale i tak jest bardzo wygodna.
Pracując na niej, można dojść do przekonania, że komfort pisania jest jednak najważniejszy. Chce się machnąć ręką na wynalazki, płaskie klawisze, klawiatury wyspowe. Najważniejsze cechy to odpowiednio długi (ale nieprzesadnie) skok i soczysta odpowiedź. Klawisze są może odrobinę zbyt miękkie, ale dzięki temu pisanie na nich odbywa się we względnej ciszy, bez towarzyszenia właściwego innym klawiaturom szczęku.
Mankamenty klawiatury SL510 to klawisz "fn" umieszczony (jak to w ThinkPadzie) w lewym dolnym jej narożniku, a także "delete" nie w prawym górnym rogu a trzeci od prawej. W BIOS-ie SL510 nie została zaimplementowana opcja zamiany funkcji "fn" na funkcję "lewego ctrl".
ThinkPad SL510 posiada dwa urządzenia wskazujące i oba są niezłe.
Manipulator TrackPoint, czyli czerwony grzybek, działa prawidłowo i jest wygodny w użytkowaniu. Sterowanie kursorem z jego pomocą wymaga oczywiście nabycia pewnej wprawy. Funkcjonalnym sposobem na przewijanie stron jest korzystanie z niego wespół ze środkowym przyciskiem z trzech przed klawiaturą.
Gładzik firmy Alps również funkcjonuje zupełnie nieźle, choć powierzchnia płytki dotykowej jest topornie plastikowa. Na skutek tego jej właściwości ślizgowe nie są optymalne i palec jest miejscami wstrzymywany. Generalnie przyrząd ten sprawdza się w praktyce dobrze; dzięki pokryciu powierzchni drobnymi guzkami można się łatwo zorientować, gdzie są granice tabliczki.
Przyciski przed płytką dotykową są nieco twardsze od tych za nią, mają podobny skok i są nieco głośniejsze. Działają jako tako.
Testowany model nie posiadał czytnika linii papilarnych, który w wybranych modelach montowany jest przed klawiszami kierunkowymi.
Warto wiedzieć, że żaden SL510 nie posiada lampki ThinkLight oświetlającej klawiaturę.
Obraz
W serii ThinkPad SL510 występują modele z matrycą matową lub błyszczącą. Na testy trafił do nas egzemplarz z ekranem drugiego typu.
Matryca produkcji LG Display ma przekątną 15,6" i rozdzielczość 1366x768 pikseli. Oceniając jej walory użytkowe, wypada stwierdzić, że wypada ona nieco lepiej od przeciętnej, przynajmniej w kategorii tanich notebooków do zastosowań biurowych.
Przeprowadzone pomiary wykazały relatywnie wysoką siłę podświetlenia (wykorzystano tu technologię LED). Średnia luminancja maksymalna wyniosła 193 cd/m². Ekran jest równomiernie podświetlony, o czym świadczy wysoki wskaźnik rozświetlenia (83%).
|
rozświetlenie: 83 %
kontrast: 170:1 (czerń: 1.2 cd/m²)
Odwzorowanie barw było naszym zdaniem dość dobre (choć załączony diagram nie potwierdza tego do końca). Prezentowane kolory okazały się raczej naturalne, bez drastycznej przewagi tonów ciepłych czy chłodnych. Ustawienia fabryczne pozwalają na uniknięcie samodzielnej korekty.
Kąty widzenia matrycy SL510 są przeciętne dla ekranu typu TN. W zakresie poziomym są zadowalające, natomiast w pionie okazały się wąskie. Mogliśmy porównać tę matrycę z ekranem, jakie otrzymują multimedialne Asusów N61VN i M60J - na ich tle matryca Lenovo zaprezentowała minimalnie lepsze kąty widzenia.
Osiągi
ThinkPad SL510 pojawił się na rynku jeszcze przed premierą kolejnej platformy technologicznej Intela, toteż podobnie jak w starszym SL500 wykorzystano w nim chipset GM45 Express. Najważniejsza różnica, jeżeli chodzi o podzespoły, to zastosowanie pamięci RAM DDR3 w miejsce DDR2.
Na naszym rynku dostępne są obecnie (XI '09) modele z trzema procesorami Intela: T3000 (Celeron Dual-Core), T5870 (Core 2 Duo na rdzeniu Merom) i T6670 (Core 2 Duo na rdzeniu Penryn). W testowanym modelu zamontowano ten drugi. Co ciekawe, jest on wolniejszy od nowocześniejszego technologicznie dwurdzeniowego Celerona oraz sporo mniej wydajny od wspomnianego T6670.
T5870 jest taktowany zegarem 2 GHz, posiada 2 MB pamięci podręcznej drugiego poziomu (L2C) i korzysta z magistrali 800 MHz. Jego osiągi nie są wygórowane, ale do zadań biurowych nada się bardzo dobrze.
Kwestia karty graficznej jest o tyle istotna, że kupując SL510 można trafić na jeden z dwóch wariantów IGP (układu zintegrowanego z chipsetem) Intela. W modelu z procesorem T3000 będzie to GMA X4500M (GL40), natomiast w pozostałych - GMA X4500MHD (GM45). Ta pierwsza jest nieco mniej wydajna i nie wspiera odtwarzania materiału wideo wysokiej rozdzielczości (a także wyjścia HDMI).
Dysk twardy Seagate (250 GB, 5400 obr/min) zapewnia może nie optymalne (biorąc pod uwagę czas dostępu 19 ms w teście HD Tune) ale niezłe osiągi.
3DMark 2001SE Standard | 5168 pkt. | |
3DMark 03 Standard | 1874 pkt. | |
3DMark 05 Standard | 1394 pkt. | |
Pomoc |
PCMark 05 Standard | 3948 pkt. | |
Pomoc |
Wpływ na otoczenie
Hałas
Trzeba przyznać, że ThinkPad SL510 jest cichym laptopem. Wentylator jest ledwo słyszalny podczas normalnej pracy. Wydaje nikły, metaliczny odgłos, który absolutnie nie jest uciążliwy. Przy lekkiej pracy biurowej szum nie występuje (wentylator wchodzi na wysokie obroty raz na pół godziny). Dużo donośniejszy jest szelest dysku twardego, wskutek czego użytkownik może być z niego niezadowolony.
Przy dużym obciążeniu szum powodowany przez wentylację osiąga natężenie 35,5 dB. Jest zatem umiarkowany.
Napęd optyczny wydaje z siebie dość intensywny gwizd i może nim irytować użytkownika.
Hałas
luz |
| 31.5 / 31.5 / 35 dB |
HDD |
| 31.8 dB |
DVD |
| 33.5 / 40.7 dB |
obciążenie |
| 35 / 35.5 dB |
| ||
30 dB cichy 40 dB(A) słyszalny 50 dB(A) irytujący |
||
min: , med: , max: (odległość 15 cm) |
Ciepło
W testowanej konfiguracji SL510 zastosowano podzespoły wydzielające niewiele ciepła, ale też układ chłodzenia tego notebooka działa efektywnie mimo swojej neutralności dla otoczenia.
Zarówno przy pracy typowo biurowej jak i dużym obciążeniu mocy obliczeniowych komputera jego obudowa pozostaje wręcz chłodna. Odnotowane po trzygodzinnym, wymagającym teście wartości temperatur okazały się niskie - maksimum na spodzie wyniosło 35°C, a na powierzchni pulpitu roboczego - zaledwie 30,5°C.
(+) The maximum temperature on the upper side is 31.8 °C / 89 F, compared to the average of 34.3 °C / 94 F, ranging from 21.2 to 62.5 °C for the class Office.
(+) The bottom heats up to a maximum of 35.3 °C / 96 F, compared to the average of 36.8 °C / 98 F
(+) The palmrests and touchpad are cooler than skin temperature with a maximum of 30.5 °C / 86.9 F and are therefore cool to the touch.
(-) The average temperature of the palmrest area of similar devices was 27.7 °C / 81.9 F (-2.8 °C / -5 F).
Głośniki
Głośniczki stereo pozwalają błyszczeć SL510 na tle takich laptopów jak testowany niedawno Dell Vostro 1014 z jednym tylko głośnikiem, ale stoją o klasę niżej w porównaniu z głośnikami markowymi instalowanymi w niektórych laptopach nazywanych multimedialnymi.
Jakość odtwarzanego dźwięku jest taka sobie, maksymalna siła głosu skromna, ale da się przy nich wytrzymać.
Wydajność akumulatora
W testowanym modelu zastosowano akumulator sześciokomorowy o pojemności 48,8 Wh (4400 mAh). Pozwala on na korzystanie z laptopa odłączonego od zasilania sieciowego przez około 3,5 h. Maksymalny czas pracy przy ściemnionym do minimum obrazie (pozostaje on wówczas w miarę czytelny) wyniósł 5 h.
wyłączony / stan wstrzymania | 0 / 0 W |
luz | 10 / 14 / 18 W |
obciążenie |
37 / 41 W |
Legenda:
min: ,
med: ,
max: |
Podsumowanie
ThinkPad z matrycą 16:9? To brzmi jak kiepski żart. A jednak, seria SL510 to jedna z pierwszych, gdzie trafił taki ekran, a w przyszłości pojawią się kolejne. Choć sama ta cecha przekreśla go w oczach wielu fanów marki, nam ten model się spodobał. Wiele jego elementów jest zupełnie na miarę laptopa profesjonalnego - bardzo wygodna (choć uginająca się nieco) klawiatura, funkcjonalne urządzenia wskazujące, pokrywa ekranu typu muszla małża dobrze chroniąca matrycę w stanie zamkniętym, matowe pulpit, wieko i ramka ekranu.
Ten ostatni był w testowanym modelu lustrzany, co niestety odbiera mu nieco punktów. Gdyby matryca była matowa, laptop ten można by z czystym sumieniem polecać osobom poszukującym niedrogiego laptopa do zastosowań biurowych (programistom czy użytkownikom aplikacji CAD niekoniecznie, gdyż w ich przypadku lepiej wybrać notebook z ekranem o podwyższonej rozdzielczości). Z matrycą błyszczącą SL510 jest w miarę udanym połączeniem laptopa biurowego z domowym.